sobota, 26 lipca 2014

Na Mazury, Mazury, Mazury...

Na Mazury Mazury Mazury
Popływamy tą łajbą z tektury
Na Mazury, gdzie wiatr zimny wieje
Gdzie są ryby i grzyby, i knieje

Tam gdzie fale nas bujają
Gdzie się ryby opalają
Wschody słońca piękne są
I komary w tyłek tną

Gdzie przy ogniu gra muzyka
I gorzała w gardle znika
Pan leśniczy nie wiadomo skąd
Woła do nas: Paszła won!

2 tygodnie temu pisałem o przygodzie z pociągami. Właśnie jadę z tym samym przewoźnikiem z Giżycka do Iławy z przesiadką w Olsztynie. Na przesiadkę mam 3 minuty, a opóźnienie od czasu kiedy wsiadłem wzrosło z 6 do 10 minut... No to zobaczymy co będzie  :-D

A w międzyczasie streszczenie pierwszych dwóch tygodni spędzonych w krainie Wielkich Jezior Mazurskich. Z Giżycka, gdzie jest baza firmy, wyplynęliśmy w pierwszym tygodniu na północ i pływaliśmy po północnych jeziorach nocując m.in. w Mamerkach, Węgorzewie i w Pierkunach, a w drugim tygodniu pływaliśmy po południu Mazur zatrzymując się w Giżycku, na Bełdanach, w zatoce Skanal i w Szymonce.

A co do samej pracy... O 12:30 pożegnałem się z moim zlecwniodawcą, u którego przez te 14 dni robiłem za niańkę i instruktora żeglarstwa ;-) Firma istnieje od paru lat i nieźle sobie radzi, choć pojawiały się przejściowe problemy z organizacją.

Jednak mimo wszystko wyjeżdżam z Giżycka z dobrymi wspomnieniami. Firma faktycznie uważa kogo zatrudnia, atmosfera była wspaniała (mimo paru zgrzytów, które jednak udało się rozwiązać bez zwalniania kogokolwiek), nawet w tej chwili wspominam noc na jachcie technicznym z innymi sternikami (i naszą grę w kuku - pozdrowienia dla Mateusza :-D) czy dzieciaki, które nie pozwalały mi dziś wyjechać z firmy (trzymajcie się Ala i Kaja! :-) ).

A korzystając z okazji, po tych dwóch tygodniach chciałbym podziękować dziewczynom z Generała i od Fifiego za kawę i ładny uśmiech, chłopakom z Krakanoa i Pierwszego Razu za miłe 2 tygodnie, Kai, Ali i Mai za wieczorne rozmowy oraz kadrze (w tym Maćkowi, Kasi, Dominice, Tomkom, Fifiemu, Adamowi, Wojtkowi, Mikołajowi i Pawłowi) za to że byli i zawsze mieli do zaoferowania dobre słowo czy radę. Do zobaczenia!

Kierunek: Iława, a jutro do Węgorzewa.

P.S. Opóźnienie nadrobione ;-)

P.P.S. O mnie jako wychowawcy kolonijnym jeszcze kiedyś usłyszycie ;-)

P.P.P.S. Gratuluję chłopakom ode mnie zdanego egzaminu! :-)

sobota, 12 lipca 2014

4 tygodnie na Mazurach - dzień 1.

Lubię mazury. Kocham żagle. Te dwie informacje łatwo połączyć. A jak się doda do tego fakt, że jestem studentem (= brak kasy), to stąd już blisko do operacji "zarobić na żaglach"... ;-)

Zaciągnąłem się na herbaciany kliper możemy usłyszeć w jednej ze znanych szant. U mnie tak widowiskowo nie jest - w końcu Tango to nie ów herbaciany kliper - ale przygoda zaczęła się jeszcze przed dotarciem do Giżycka.

Do Olsztyna dojechałem z 4-minutowym opóźnieniem. Nic to, na przesiadkę do Giżycka i tak miałem 20 minut, a do przejścia 50m. Nic nie może pójść źle, prawda? No właśnie. No więc idę na peron dziewięć i trz.. Wróć, nie ta bajka. Idę na peron IV, patrzę - przy moim torze (nr 4) stoi szynobus mojego Przewoźnika, niby bez żadnej informacji o kierunku, ale w środku są ludzie, a na tablicy poprawna informacja dotycząca mojego kursu. To wsiadam. Ale wait, czy ten pociąg nie odjeżdża w złym kierunku? I z 10 minut za wcześnie?

Powiem tak: w 4 minuty nie da się dojechać/dojechać/dolecieć z Olsztyna Zachodniego, gdzie wysiadłem z pociągu-widma jadącego do Elbląga, do Olsztyna Głównego. Po małym, kosztującym 40 zł pościgu taksówką za pociągiem miły Pan Taksiarz podrzucił mnie do pewnego hostelu, którego, w porównaniu do pokoi w Łebie (o tym kiedy indziej), polecić raczej nie mogę. Grunt że było wolne miejsce :-P

To chyba tyle na dziś. Odezwę się jak coś się będzie dziać ;-)

A, jakby to kogoś interesowało - jutro pociąg o 9-tej rano.