piątek, 23 sierpnia 2013

Żagle po raz drugi

Choroba morska minęła, to można powrócić do pisania... Tak, morska. Jestem na morzu - Bałtyku. W tej chwili (kiedy to piszę, wyślę jak będę mieć dostęp do Internetu) jest piątek 23.08, 44 minut po północy, od około 26h płyniemy na żaglach, a trzy kwadranse temu skończyła się moja wachta. Ale chwila, tradycyjnie wypada zacząć od początku ;-)

W poniedziałek 19 sierpnia byliśmy wszyscy w siódemkę (kpt. Andrzej, Kamil, Aga, Maciek, Loki, Śliwa, no i ja) na łódce. Wyruszyliśmy w stronę Kopenhagi pod wieczór następnego dnia (cały dzień straciliśmy ba szukaniu punktów wymiany butli gazowych), ale rano weszliśmy do portu we Władysławowie - w nocnej wichurze złamało się mocowanie foka (przedniego trójkątnego żagla, który notabene okazał się przy okazji być genuą, zwaną dalej Gienią), przez co ten spadł nam na pokład.

Po dość widowiskowej naprawie (patrz zdjęcia) pod przedwczorajszy wieczór wyruszyliśmy dalej w stronę Danii, a pośredni cel - wyspę Christina mamy osiągać nad ranem - za 6-10h. Zobaczymy jak wyjdzie :-P

Trochę zdjęć na dobry początek:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz