piątek, 23 sierpnia 2013

O pływaniu po Bałtyku

Napisałem przed paroma kwadransami o rejsie, to napiszę ogólnie o pływaniu, konkretnie takim w nocy. Ma ono tę właściwość, że na przemian jest nudno i trochę śpiąco, lub właśnie odwrotnie - ciekawie, interesująco, czasem zagadkowo z nutką adrenaliny. A wszystko to powodują pojawiające się od czasu do czasu na horyzoncie (lub też bliżej) światełka.

W teorii przepisów prawnych każdy statek (czyli coś, co pływa po wodzie i jest jakkolwiek napędzane) musi mieć adekwatne oświetlenie. Nasz Wars ma zwykle oświetlenie dla krótkich jachtów żaglowych - z przodu po lewej czerwone, po prawej zielone, z tyłu białe. Plus dwa żółte na maszcie na okazje specjalne - oznaczające włączony silnik (świecące do przodu) i zakotwiczenie (360 stopni dookoła masztu).

Większe/dłuższe statki i jachty mają jednak inny układ świateł. I o ile problem nie pojawia się przy widocznym świetle białym, ewentualnie z którymś z kolorowych, kiedy wiadomo co płynie i że raczej nie jesteśmy na kursie kolizyjnym, o tyle widok jednocześnie czerwonego i zielonego światła może dodać adrenalinki. Szczególnie, jeśli jest to 20m od lewej burty, kiedy widać sternika takiego dużego cuda stojącego na mostku i dziób jego statku wcelowany prosto w siebie...

Co innego natomiast kiedy światła zmieniają się za każdym spojrzeniem przez lornetkę, w żadnym przypadku nie mając logicznego wytłumaczenia danego ich ułożenia. Zonk jest wtedy niezły.

Co ciekawe, da się zauważyć pewną właściwość w pojawianiu się światełek. Po zmierzchu do północy jest to dość nieregularne (jak dzisiaj - 5 statków od zmierzchu do 2 w nocy, w tym 1 duży niedaleko burty), w godzinach 0-4 bywają natomiast chwile, kiedy człowiek zastanawia się który z dwóch statków walnie w ciebie pierwszy. Ostatniej nocy widzieliśmy w tych godzinach 7 statków, z czego max 5 na raz (a jeden właśnie celujący dziobem w lewą burtę, jakieś 20m od nas), dziś też było już ich dużo. Co ciekawe po czwartej nie pojawia się zwykle prawie ani jeden...

To tyle na dzisiaj, do następnego razu ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz