poniedziałek, 5 sierpnia 2013

MEGArejs, odcinek II

MEGArejs się skończył, więc czas na spisanie wydarzeń drugiej jego części. Miłej lektury ;)

Do Giżycka dziś płyniemy,
Nieźle daje, szóstka wieje,
Jak tak dalej dobrze pójdzie,
Rozpieprzymy płetwę

Tym razem pozwoliłem sobie sparafrazować zwrotkę Morskich Opowieści. Oczywiście znowu tylko po to, żeby oddać naszą sytuację. Ale zanim to...

Poprzednim razem opisywałem plan dopłynięcia do Giżycka. Plan o dziwo się powiódł, choć Niegocin z powodu ciszy płynęliśmy na silniku. Plus, obiadek zjedliśmy na środku jeziora Szymon. Funkcjonuje tam bowiem na barce smażalnia-wędzarnia ryb. Czyli się podpływa, kupuje przykładowo smażonego sandacza, ew. dokupuje parę rybek wędzonych i płynie dalej :)

W Giżycku zostaliśmy na 2 noce, dzięki czemu mogliśmy być świadkami Giżyckich Dni Oldtimerów. A było na co popatrzeć:

Z Giżycka udaliśmy się na północ, tym razem nie kanałem Giżyckim, a Niegocińskim i k. Piękna Góra. Pomysł taki sobie, bo było płytko i wąsko, przez co trudno się sterowało, ale przepłynęliśmy w jednym kawałku :). Stamtąd powoli płynęliśmy Kisajnem na północ (czasami wspomagając się silnikiem z powodu braku wiatru), ciągnąc za sobą kolegę w kole ratowniczym. Z Kisajna przepłynęliśmy na Dobskie, na południu którego zacumowaliśmy na noc. Następnego dnia popłynęliśmy do Węgorzewa, gdzie spędziliśmy kolejne 2 noce. Wracając do Giżycka spędziliśmy jeszcze jedną noc na południu jeziora Dobskiego. Stamtąd do Giżycka płynęliśmy już niestety na silniku - a to przez to, że poprzedniego dnia złamaliśmy płetwę sterową (stąd parafraza szanty) o mieliznę, podchodząc do miejsca, gdzie mieliśmy nocować. Z powodu silnego wiatru baliśmy się wtedy rozkładać żagle i do portu macierzystego płynęliśmy nie korzystając z siły wiatru. I tak się skończyło :). Rejs się udał, a na za rok, zapowiada się druga jego edycja - zapewne pojadę, a jak tak, to opiszę.

A tymczasem do następnego razu! Ahoj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz