sobota, 7 kwietnia 2012

Rowerem po Warszawie: Śladami Iłów (i nie tylko)

Miało być w poniedziałek (p. komentarze do poprzedniego posta), wyszło na to, że dzisiaj. Wycieczkę do pomników upamiętniających katastrofy Iłów niniejszym uważam za zakończoną ;)

Wycieczka (w dość chłodny i brzydki dzień) oczywiście jak zwykle rozpoczęta została pod domem, skąd pomknęliśmy (bo tym razem jechałem z tatą) na południe Rakowca. Ponieważ nasz pierwszy cel usytuowany jest po drugiej stronie alei Krakowskiej, więc skręciliśmy w prawo w Hynka, na rodzie przecięliśmy ową aleję i przejechaliśmy trochę dalej na południe. Na skrzyżowaniu z Marterii, jeszcze przed dojazdem do celu, minęliśmy pomnik:

Skręciliśmy w prawo w Materii, gdyż tam miał znajdować się pomnik katastrofy z 1980.

Katastrofa lotnicza na Okęciu w 1980 miała miejsce 14 marca 1980 o godzinie 11:15. W pobliżu warszawskiego lotniska Okęcie rozbił się lecący z Nowego Jorku samolot PLL LOT Ił-62 "Mikołaj Kopernik" (nr rejestracyjny SP-LAA), lot nr 007. Zginęło 77 pasażerów i 10 członków załogi.

Okazało się, że trochę się pomyliliśmy - w rzeczywistości znaleźliśmy tylko tablicę upamiętniającą w głębi ulicy Lipowczana (kapitana pechowego rejsu), przy wjeździe na teren Fortu Włochy:

Powrót do alei Krakowskiej trwał trochę krócej (bez błądzenia). Skręciliśmy w prawo, po raz kolejny kierując się na południe, a potem skręciliśmy w lewo i dotarliśmy do punktu widokowego:

Stamtąd ponownie skierowaliśmy się wzdłuż płotu na południe i po dotarciu wzdłuż płotu lotniska do budowy drogi S2, skręciliśmy znowu w lewo. Tak dotarliśmy do ulicy Paluch. Najpierw wycieczka w lewo (do schroniska dla zwierząt i jeszcze dalej), by chwilę później zawrócić i skręcić w Kinetyczną, a zaraz potem w Objazdową. Nią dojechaliśmy do Warszawskiej, która nieco dalej zmieniła się w Baletową. W ten sposób ujrzeliśmy cywilizację (czytaj Puławską) i mogliśmy zrobić sobie przerwę na małe co nieco.

Po około 5 minutach ruszyliśmy dalej. Najpierw wzdłuż Puławskiej, by po chwili zagłębić się po jej drugiej stronie w Jagielską, którą z kolei dojechaliśmy (z małymi przeszkodami) do drugiego celu - pomnika katastrofy z 1987:

Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim – katastrofa lotnicza samolotu pasażerskiego Ił-62M SP-LBG Tadeusz Kościuszko Polskich Linii Lotniczych LOT, która wydarzyła się 9 maja 1987 w czasie lotu nr LO 5055 na trasie Warszawa–Nowy Jork, w trakcie podchodzenia do lądowania awaryjnego, po awarii silników.

Następnie w poprzek lasu kabackiego, błądząc wśród zakazów ruchu rowerem na niektórych ścieżkach, dojechaliśmy do zajezdni metra. Spotkaliśmy tam też pewnego miłego mieszkańca lasu:


(Kichnięcie to mój tata)

Kretonowa, Moczydłowska, Belgradzka, Nowoursynowska, Kokosowa, Orszady i Prymasa Hlonda zaprowadziły nas do Sanktuarium Opatrzności Bożej:

A już stamtąd aleją Wilanowską, Niepodległości, Domaniewską itd wróciliśmy do domu po równo czterech godzinach nieobecności i niecałych 38km zostawionych za sobą ;) Trasa była dość łatwa, nie licząc przedzierania się przez nieco podmokłą glebę w okolicach lotniska i polecam ją nawet słabszym rowerzystom (choć niekoniecznie z małymi dziećmi).

A przy okazji jeszcze raz: Wesołego Jajka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz