piątek, 6 kwietnia 2012

Rowerem po Warszawie: Ot tak - z nudów

Ponieważ od czasu do czasu zamierzam robić wypady rowerowe po Warszawie, stwierdziłem, że opisywanie ich tu nie będzie najgorszym pomysłem. Wobec tego na tym blogu rusza seria "Rowerem po Warszawie", w której opisywać będę trasę wraz z niektórymi miejscami po drodze. Część pierwsza to moje wycieczka "Ot tak - z nudów" ;). Zapraszam ;)

Moja wczorajsza trasa prowadziła przez Ochotę, Włochy, Mokotów, Pragę Południe i Śródmieście, a pokonanie ponad 37km zajęło mi (wraz z ponad półgodzinnym postojem u babci) prawie 4 i pół godziny. Trasa jest dość męcząca, głównie ze względu na jej długość (ale też wjazd Tamką pod górę), ale zaprawieni kolarze nie powinni mieć z nią problemów.

Wyprawę zacząłem oczywiście pod domem, skąd ruszyłem do Grójeckiej (kwestia przeskoczenia nad torami). Ulicą 1 sierpnia dojechałem do Żwirki i Wigury, a stamtąd prostą drogą, obok Galerii Mokotów aż do Metra Wilanowska. Po skręcie w lewo i pedałowaniu parenaście minut (wliczając każde czerwone światło - zielone mnie nie chciały ;) ) dotarłem do parku Dreszera. Jak czytamy na Warszawskiej Wikii:

Założony został w 1938 r. z inicjatywy ówczesnego prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Nazwany został na cześć polskiego generała Gustawa Orlicz-Dreszera, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej. W okresie II wojny światowej park został doszczętnie zniszczony, drzewa wycięto na opał, a na terenie parku urządzono tymczasowy cmentarz. Po wojnie przywrócono pierwotny wygląd parku.

Na ulicy Dolnej ciężko... trudno jest nie rozpędzić się, ale trzeba uważać na światła na dole zbocza. Potem w lewo w Belwederską i w prawo w Gagarina. Jadąc prosto można zauważyć, że szeroka ruchliwa ulica nagle zmienia się w małą, wąską asfaltówkę o nazwie "Wojskowej Służby Kobiet". Dopiero tu wpadłem w nieznane mi rejony.

Dwie minuty później przypomniawszy sobie o aparacie w plecaku zatrzymuję się na pierwsze zdjęcia. Od razu rzuca się w oczy zlokalizowane po środku odludzia wzniesienie z pomnikiem Polski Walczącej na szczycie:

Jest to postument usytuowany w Parku Akcji "Burza", o którym to parku w zasadzie niewiele wiadomo, a o Akcji, że była to

akcja wojskowa zorganizowana i podjęta przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim, w końcowej fazie okupacji niemieckiej, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej.

Objeżdżając Park od południa, a potem od wschodu, dojażdża się do ulicy Bartyckiej. Jadąc nią dojechałem do ulicy Gościniec, a w momencie, kiedy zacząłem się zastanawiać gdzie ja tak w ogóle jestem, wyrósł przede mną taki widoczek:

Innymi słowy wylądowałem nagle koło mostu siekierkowskiego. Z okolicy drugiego przęsła (patrząc od strony Ochoty) rozciąga się niezły widok na Warszawę:

Z mostu zjechałem od razu w lewo, by po chwili skręcić w prawo w Fiedorfa. Prościutką srogą dojechałem do Ostrobramskiej, a stamtąd pomknąłem uliczkami Pragi do Ronda Wiatraczna (po drodze zatrzymując się u babci). Na Grochowskiej kierownicy używałem zasadniczo bardziej do slalomu między przechodniami niż do skręcania, za to na Zamoyskiego - tam to sobie pokręciłem ;) Ząbek przy 25-tym kilometrze to podejście do... budynku. Jeśli ktoś znajdzie jakąkolwiek informację na jego temat, to bardzo podziękuję za podesłanie linka. (EDIT: Anonimowemu dziękuję za informację; budynkiem tym jest "stara fabryka wyrobów metalowych".) Wygląda to w każdym razie tak:

Parę kroków stamtąd znajduje się Port Praski, a obok, tuż przy Wybrzeżu Szczecińskim stoi Pomnik Kościuszkowców, czyli

pomnik upamiętniający próby niesienia pomocy powstaniu warszawskiemu podejmowane przez żołnierzy 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki

Następnie Mostem Świętokrzyskim przedostałem się do lewobrzeżną Warszawy, potem Zajęcza, Topiel i Tamka (w połowie której wysiadłem. Nie ma to jak moja kondycha...). Postanowiłem wejść na kładkę na Tamką i zobaczyć co jest na górze. I tak dotarłem do cichego, pustego, aczkolwiek bardzo przyjemnego Skweru Wodiczko, z którego Ordynacką dotarłem do Nowego Świata i przedzierając się przez Centrum (Jerozolimskie, Widok, Jerozolimskie, Emilii Plater, Świętokrzyska, Jana Pawła II, Grzybowska, Żelazna, Twarda, Srebrna i Towarowa) dotarłem do Filtrów. Jeżeli Drogi Czytelniku nie miałeś jeszcze okazji ich zwiedzić (dni otwarte są w lipcu i sierpniu, jednak lepiej już dużo wcześniej zarezerwować sobie bilety lub odebrać je u portiera od strony Koszykowej) to bardzo taką aktywność bym polecił. Oprócz poznania ciekawej historii Filtrów Warszawskich, można zobaczyć filtr powolny oraz napić się "kranówy"... prosto z kranu ;)

Minąwszy filtry, ulicami Raszyńską, Filtrową i Grójecką pomknąłem z powrotem do domu. Na liczniku wybiło 37,32km i 4,5h drogi. Trasę gorąco polecam ;)

5 komentarzy:

Robaczek pisze...

Polecam trasę: pl. Unii Lubelskiej-> pomnik Piłsudskiego-> Agrykola-> park Ujazdowski-> Górnośląska-> okolice Wiejskiej-> Powiśle-> dalej brzegiem Wisły aż do Żoliborza ;] Mało ruchliwa trasa prowadząca głównie ścieżkami rowerowymi. Jedynym mankamentem jest wjazd alejami Ujazdowskimi pod górkę.

burtekdotryw pisze...

@Robaczek Chętnie wypróbuję, ale póki co szykuję na poniedziałek co innego (wskazówki: http://bit.ly/HkmKPz i http://bit.ly/Ho9BXV)

Robaczek pisze...

Polecam drugą opcję zahaczając o Powsin i Konstancin-Jeziorną. Btw, na Puławskiej do Piaseczna jest fajna trasa rowerowa ;]

Anonimowy pisze...

Miejsce które sfotografowałeś to stara fabryka wyrobów metalowych koło Krowiej (niedaleko Okrzei) która została podpalona :)

burtekdotryw pisze...

@Anonimowy Dziękuję za informację ;)

Prześlij komentarz