piątek, 9 grudnia 2011

Święta tuż za rogiem

Być może zauważyliście, że długo nie pisałem. Było to spowodowane dużą ilością nauki i pewnym ciśnieniem w szkole (parę osób spojrzy tu na mnie krzywo). Na szczęście zbliża się koniec semestru, co wiąże się z dwoma rzeczami: luźniejszym weekendem i zbliżającymi się Świętami.

Tak się ostatnio zastanawiałem, że z roku na rok Święta Bożego Narodzenia (i nie tylko) w Polsce (także "i nie tylko") stają się coraz bardziej skomercjalizowane. Najlepszym przykładem na to jest np. taka postać Świętego Mikołaja, który, według obecnych wierzeń dzieci, wygląda más o menos tak:

W tym momencie oburzę pewnie setkę dzieci, mówiąc, że jest to wizerunek narzucony nam przez Coca-Colę w roku pańskim 1930. Wcześniej (~3-4 wieku n.e.) wyglądał on mniej więcej tak:

Prawdziwy Święty Mikołaj to Mikołaj z Miry, o którym poczytać możecie na przykład tutaj. Tymczasem Święty Coca-Coli rozdaje prezenty i czaruje, powodując, że z naszych portfeli magicznie znikają kolejne banknoty. Dosyć denerwujące jest też to, że centra handlowe już około połowy listopada upodabniają się np. do takiej Arkadii (zdjęcie z połowy listopada):

W niektórych momentach czuję się nawet tak, jakbym słyszał:

- Święta, Święta na sprzedaż!
- Kupujcie! Wyjątkowo wysoka cena!!!
- Promocja! Teraz 300% drożej!
- Kupujcie! Boże Narodzenie i Wielkanoc!

Jedynym pocieszeniem są słowa pewnego, znanego niektórym Czytelnikom pana od religii: "Wiecie, (tu długa dygresja nt. czasownika wiedzieć) centra handlowe przyozdabiane są już 12 listopada. To martwi. Ale - na szczęście - nie będą przyozdabiane jeszcze przez dłuuuuugi czas przed tą datą (jak to się dzieje np. na bliskim zachodzie). Dlaczego?" Ano dlatego, że 11 listopada mamy pewne święto zwane Świętem Niepodległości, które tak trochę nie tak byłoby obchodzić w otoczeniu ozdób świątecznych.

Zresztą, nawet jeśli nas to denerwuje, to moim zdaniem nie powinniśmy zwracać na to uwagi. W końcu w Święta liczy się to, aby wszyscy zdrowi byli (Tak, pani profesor, Pani też), aby było miło, rodzinnie, ciepło, aby w tle leciały kolędy, a babcie znów rozpoczynały rodzinną uroczystość od wręczenia wszystkim potrójnej porcji karpia. Ważne też, aby, chociaż w rogu, stała pięknie przyozdobiona choinka, mieniąca się ogromną paletą barw.

Jak słusznie zauważyła inna pani profesor (też niektórym znana), my także powinniśmy ubierać się w wesołe kolory. Prawda - pogoda niezbyt ładna, ale czy to znaczy, że mamy się ubierać w maskujące w tej porze roku kolory typu czarny i szary? Po co? Żeby nas jakiś samochód rozjechał? Ubierajmy się kolorowo - to i weselej się od razu zrobi.

A wy? Wysłaliście już listy do Świętego Mikołaja? A byliście grzeczni? Jak ktoś potrzebuje adresu, to znajdzie go tutaj.

Pozdrawiam, burtek.

P.S.: Zapraszam na fanpage'a mojego bloga, znajdziecie go pod tym linkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz