poniedziałek, 3 października 2011

Weekend i do polityki odniesienie

Zacznę od końca, bo od polityki. Dwa dni po napisaniu poprzedniego posta (postu... jak to się tak w ogóle odmienia?) idąc przez bazarek usłyszałem rozmowę dwóch pań. Rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

- Witaj kochanieńka. Co u Ciebie słychać?
- A witaj, witaj. Ano straszne rzeczy się, kochanieńka dzieją, straszne rzeczy!
- A cóż takiego się dzieje, kochanieńka?
- Ano kłócą się, kochanieńka, kłócą! Jedni są za PiS, drudzy za PO... Oj strasznie to, kochanieńka, wygląda!

Ta rozmowa wprost idealnie opisuje to, co również i ja do obecnych polityków czuję... Dobre podejście do wyborów ma moim zdaniem także Artur Andrus w swoim najnowszym poście. Zresztą gorąco wszystkich zachęcam do odwiedzin jego bloga przynajmniej raz w miesiącu.

A tak à propos polityki, to jestem bardzo ciekawy jak to będzie po wyborach z przygotowaniami do EURO2012. Byłem w ten weekend na dniu otwartym na Stadionie Narodowym. Miało być "super", "łał", "ekstra", a jak dla mnie to wyszło tylko "WTF" (ang. What the f**k?) i "LOL" (ang. Lots of Laughs - kupa śmiechu). Dlaczego? No bo (tak, wiem, nie zaczyna się od "no bo") stadion, pomimo tych 58 tysięcy krzesełek jest dosyć mały - w sensie patrząc na boisko (a właściwie betonowy plac, na którym to murawa ma spocząć) na zbyt duże to ono nie wygląda, tym bardziej jeśli mają się tam jeszcze zmieścić ławki rezerwowych, siedziska dla trenerów, banery reklamowe i kamery TV... (Dowody w postaci zdjęć wrzucę później w nowym poście.) Poza tym rozsuwany dach - zamiast spodziewanego super-efektu ok. 3-5 tys. ludzi patrzyło na rozsuwającą się w ślimaczym tempie (ok. 15 min) kurtynę i słuchało głośnej, wręcz ogłuszającej muzyki. Tak oto wyglądało jedno z cogodzinnych rozsunięć dachu. Moja ocena: na teraz 3/5, później zobaczymy.

Trochę lepiej zaprezentowała się natomiast słynna warszawska (trafiona jakiś miesiąc temu piorunem) fontanna (filmy później). Nawet dużo lepiej. Jako osoba często podróżująca miałem w życiu okazję oglądać pokaz 5 (razem z tym warszawskim) pokazów fontann ze światłami i laserami, m.in. w Barcelonie, Stambule i Kudowie Zdroju. Jednak to, co zobaczyłem u nas przerosło moje najśmielsze oczekiwania... Może po części dlatego, że spodziewałem się dosyć mało. Pokaz filmów (a właściwie teledysku - tak, jednego) czy animacji laserowych na ekranie wodnym już spowodowało powiedzenie przeze mnie "łał", a choreografia w połączeniu z muzyką też zasługuje na pochwałę. Słowem - tuście się panowie postarali. Skoro już zacząłem oceniać, to daję 5/5 i liczę na kolejne atrakcje. Może uda się coś ciekawego zrobić w otoczeniu Stadionu Narodowego - przynajmniej jakiś okazały parczek z fontannami etc... Trzymam kciuki

Na dziś to by było na tyle

Pozdrawiam serdecznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz