poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Upał

33°C w cieniu to jednak lekka przesada... O ile rano o 8:30, kiedy lekcje się zaczynały, było spoko, o tyle półtorej godziny później Mike'owi z mojej klasy nie chciało się nawet włączyć żadnej muzyki ze swojego iPhone'a - a zawsze w przerwach słuchaliśmy albo SamyDelux, albo Tarkan. Czasami Disco Pogo lub Danza Kuduro. Ale słuchaliśmy. A teraz wszyscy padali. Brakło nawet pomysłów na pytania do gry "Kto kiedykolwiek".

Nie pomogło nawet wymuszenie cyrkulacji powietrza w pokojach przez wytwarzanie sztucznego przeciągu - powietrze po prostu stało. Dopiero teraz koło 16:30-17 zaczęło się ochładzać. Masakra. A ma być tak przez cały tydzień. I to według kilku różnych prognoz. W tą przepowiadającą w tym tygodniu temperatury rzędu 25-28°C przestałem już wierzyć. Reszta natomiast, o ile co do temperatury jest zgodna, o tyle nie jest zgodna co do opadów. I tu chcę wierzyć Googlowi, który (przynajmniej wczoraj) prognozował na środę burzę. Chociaż przy burzy powinno być ochłodzenie... Coś tu nie gra. Nie wiem dokładnie co, bo głowa nadal mi chodzi na awaryjnym chłodzeniu i nie da się myśleć, ale jednak nie gra.

Wokoło cisza. Kompletne zero. Zero decybeli, zero w skali Beaforta i zero w skali Richtera. I tylko Celsjusz się wyłamał. Ptaki nie śpiewają, wiatr nie porusza liśćmi i jedyne co z rzadka przerywa tę ciszę, to przejazd jakiegoś samochodu obok ośrodka.

Wiadomo już, że w najbliższą środę będzie wyjazd do Ravensburga. Tam wg wczorajszych prognoz ma być chłodniej... Trochę.

Ostatnią niecałą godzinę przed Hausaufgabenzeit (pracą domową) zamierzam spędzić śpiąc... Próbując spać.

Tschüss!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz