sobota, 13 sierpnia 2011

Szachy i Stuttgart

Ostatnio ogarnęła mnie mania grania w szachy. Jednak tego grania zostało mi tylko jeden tydzień, podczas gdy ja zamierzam tu siedzieć jeszcze dwa. Czemu tylko tydzień? Bo nikt kogo pytałem nie umie lub nie lubi grać w szachy, a ostatni polacy wyjeżdżają stąd właśnie za tydzień. No i nikt nowy nie przyjeżdża.

Dzisiaj byliśmy w Stuttgarcie. Mieliśmy wyjechać o 9:00, wyjechaliśmy o 9:30. Na pierwszy przystanek zamiast o 11:00 dojechalimy o 12:00 - wina m.in. pewnegokorka na autostradzie... Zbiórka po zwiedzaniu miała być o 13:00, ostatni doszli o 13:45, a ostatecznie z 3-i-pół-godzinnego czasu na zakupy zostało nam godzin 2. A i tak niektórzy zamiast pojawić się w autokarze o 17:00 postanowili zrobić wejście smoka o 17:30... Cóż za oszałamiająca punktualność...

Pewnie zapomniałem powiedzieć o jeszcze innych ciekawostkach, ale zapomniałem i już. Jak się przypomni to dodam.

Do usłyszenia!

P.S. Szach i mat. 2:1, Anatolu ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz