sobota, 13 sierpnia 2011

Ból głowy

Mam dzisiaj wenę do tych postów... Nawet mimo tego, że od godziny boli mnie głowa... Anatola, mojego kolegę, walącego głową w szafę i krzyczącego "myśl, myśl" chyba też... Coś mi się skojarzyło skrzyżowanie Kubusia Puchatka ze Zgredkiem.

Zastanawiacie się pewnie co ów kolega wyprawia. Otóż Anatol jest tak zafascynowany kreatywnością i pomyślunkiem osobistości w stylu Tolkien, Paolini etc., że postanowił sam spróbować wymyślić jakieś "elfie" nazwy...

Z zamyśleń wyrwało mnie właśnie kolejne wyrażenie w stylu "Cildad! Nie...". Zdążyłem się już przyzwyczaić, że ból głowy nic tu nie zmieni.

Jedyne pocieszenie to to, że jutro niedziela, dzień bez pobudki i bez jakichkolwiek zajęć (w sensie obowiązkowych, bo zajęć będzie tyle, że głowa boli... dosłownie). A to znaczy, że można się wyspać, wypocząć, zrelaksować.

Cóż, pozostało tylko życzyć miłej, pogodnej i spokojnej niedzieli. Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz