sobota, 20 sierpnia 2011

Augsburg, cz. 3

Na punkt zbiórki przybyłem 50 min. przed czasem - nudziło mi się. 20 minut później pojawiło się 7 rosjan z naszego obozu. Byliśmy jedynymi, którzy się tam stawili. I jedynymi, którzy dostali złe mapy, a właściwie dobre mapy ze źle postawionym znakiem x.

Na 10 minut przed planowanym odjazdem zadzwoniłem do Betreuerów, że nikogo nie ma i co mamy robić. Czekać - usłyszałem - zaraz będziemy. Drugi telefon zrobiłem po 30 minutach i usłyszałem, że mamy iść na plac ratuszowy. Tam przejęli nas wkurzeni opiekuni i zaprowadzili do wypełnionych wkurzonymi dzieciakami autokarów. Była nas dziesiątka, dostaliśmy złe mapy. Pozdrawia "jedyny winny 45-minutowego spóźnienia".

Jutro niedziela, czyli teoretycznie luz. Do pokoju nikogo nowego mi nie dali - przez tydzień będę więc sam sobie mówił dobranoc.

A więc - dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz