sobota, 20 sierpnia 2011

Augsburg, cz. 1

I ruszyliśmy. Równo 9.30. Ten start bardzo mi przypominał wylot samolotu... Najpierw powoli wszyscy wsiadają do autobusu, po pół godzinie wychodzą ci, którzy zostają i do miasta nie jadą. Następują gorące pożegnania przez okno busa - w końcu ci, którzy nie jadą, wracają dzisiaj do domów. Potem już tylko biegające stewar... biegający opiekuni w pośpiechu po kilka razy wszystkich liczący. Potem drzwi zamykamy i zaczynamy kołować na pas startowy - którego rolę pełni autostrada. Przewidywany czas podróży 2 godziny. Firma Pol-ska życzy Państwu przyjemnej podróży.

Żartuję z tą firmą, choć faktem jest, że u nas kierowcą jest Polak (pozdrowienia!). Jedyne czego mi tylko w tym samolocie zabrakło, to komenda "Załoga pokładowa proszę przygotować i sprawdzić drzwi" i odpowiedź "Drzwi przygotowane i sprawdzone". Bon Voyage... Czy jakoś tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz