czwartek, 28 lipca 2011

Rutyna

Pobudka o wpół do 9, pół godziny później śniadanie... Po tygodniu rutyna zaczyna powoli pochłaniać każdy pojedynczy poranek. I tak codziennie.

Ale potem rutyna musi się schować pod siedzenie w samochodzie, który zabiera nas... No właśnie, gdzie?

Tym razem udajemy się do Ćmielowa, do "Żywego muzeum porcelany", jak firma AS Ćmielów sama się nazwała. Pół godziny zwiedzania (a w zasadzie spacerku) terenu i każdy dowiaduje się jak tworzy się te piękne figury, talerze, filiżanki (itd, itp) z porcelany. Zdjęć nie pokażę, bo niestety nie wolno - nawet mimo tego że pobierają opłatę w wysokości 7 zł/aparat, czego nigdzie indziej nie robiono. Cóż, mają prawo. Mała uwaga: bilety na weekendowe zwiedzania lepiej rezerwować, bo i dziś było sporo osób.

Chwilę potem kierujemy się do oddalonego zaledwie o kilometr zamku rycerskiego w Ćmielowie. Wprawdzie nie tak okazały jak Krzyżtopór czy ten w Baranowie, ale nadal jest cennym zabytkiem. No i stanowi wspaniałe miejce dla fotografów uwielbiających fotografowanie architektury w połączeniu z przyrodą - zamek jest tak obrośnięty zielenią, że w niektóre miejsca ledwo da się dojść.

Dalsze plany na dziś? Może w końcu odwiedzimy basen, a jak nie, to leniuchowanie. A co się tyczy Baranowa... Trzecia próba troszkę sobie jeszcze poczeka ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz