środa, 27 lipca 2011

(Nie)lenienie się

Aleśmy się dziś lenili! Okazuje się, że gdy rodzice mówią o dniu pełnym lenistwa, mają na myśli, że zwiedzać będziemy coś, co jest bliżej, zamiast tego, co dalej. Czytaj: cały dzień łaziliśmy po Sandomierzu. Zaczęliśmy oczywiście od zapoznania się z następstwami wczorajszej ulewy. Czyli popłynęła część okolicznych skarp, w tym tzw. "kozie schodki", podmyło w paru miejscach jezdnię i dosłownie wymiotło wszystkim ogródki. Potem obiad, a po obiedzie włóczenie się, czyli głównie przesiadywanie w księgarni. A potem pośpiech, żeby nie zaczęto nam na parkingu naliczać kolejnej rozpoczętej godziny (parkingowego o 17 i tak już nie było).

Przy okazji włóczenia się po Sandomierzu przypomniało mi się, że niektóre atrakcje (z sobotniego zwiedzania Sandomierza) można by tu polecić. I tak poczynając od tras podziemnych, Sandomierz także posiada sieć połączonych piwnic. Jednak nie polecam tam iść ot tak. Lepiej zacząć od 3-godzinnej wycieczki z PTTK po całym mieście (nie czuć w ogóle, że aż tyle to trwa, nawet małe dzieci nie narzekały), tym bardziej, że te podziemia, to część tej wyprawy, a od razu prawie całe miasto będzie już zwiedzone. Poza tym warta odwiedzin jest brama opatowska (również część wycieczki PTTK), zarówno z powodu ciekawych wystaw wewnątrz, jak i wspaniałych widoków ze szczytu bramy.

Z obiektów, o które wycieczka nie zachacza polecam (szczególnie dla rodzin z dziećmi) zbrojownię z armatymi i innymi takimi (ja nie byłem, ale znajomi z dzieckiem byli i się podobało). Warta zobaczenia jest też bazylika, ale o niej napiszę, jak w końcu się tam dostaniemy.

Adiós!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz