sobota, 30 lipca 2011

...

- Pada.

- A co, myślałeś, że słońce będzie? Już i tak byłam zbyt łaskawa, że dwa ostatnie dni bez opadów były...

To jest właśnie to. Prognozy wyglądają tu mniej więcej tak: "Weekend deszczowy, 21°C, dopiero w poniedziałek możliwe PRZELOTNE rozpogodzenia." Cóż, wykorzystamy ten dzień po prostu na (mam nadzieję prawdziwe) leniuchowanie.

Wczoraj było słonecznie, co pozwoliło nam byczyć się kilka godzin na słońcu przy pewnym łowisku (mój brat jest rybakiem amatorem, każde napotkane łowisko odwiedzić musi). Potem, jak już się nam znudziło, wróciliśmy do domu, posadziliśmy swoje 4 litery na rowerach i wyruszyliśmy w trasę czarnym szlakiem rowerowym. Zrobiliśmy ok. 20-25 km. No, może trochę więcej - PTTK przeznaczyło na trasy rowerowe tak zawrotne kwoty, że po drodze minęliśmy maksymalnie 5 tabliczek szlaków rowerowych. Wniosek: bez turystycznego GPS-a ani rusz. No i nie polecam takiej trasy kilka dni po takich ulewach jak ostatnio. Powiem tak: gdyby nie żwir i asfalt na końcowych odcinkach trasy, do mycia byłoby dużo więcej rzeczy (m. in. rowery).

Baranów planujemy np. na wtorek. Weekend nie, bo za dużo ludzi będzie. Poniedziałek nie, bo... wiadomo. A załatwić to musimy (no, powinniśmy) przed piątkiem, kiedy to wracamy do domu.

Piękne mamy to nasze polskie lato...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz