Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych życzę spędzenia tych świąt w pogodnej, rodzinnej atmosferze oraz, jak to się czasem życzy, wesołego jajka i mokrego dyngusa!

Podróże, fotografia, literatura, informatyka i szkolne życie czyli niezwyczajny blog zwykłego ucznia
Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych życzę spędzenia tych świąt w pogodnej, rodzinnej atmosferze oraz, jak to się czasem życzy, wesołego jajka i mokrego dyngusa!

Znowu dawno nie pisałem. Tak dawno, że już prawie wiosna do nas dotarła. Tzn ta za oknem, bo że astronomiczna i kalendarzowa już dotarły, to wiem ;). Dlatego dzisiaj znowu trochę muzyki, tym razem do wiosennych porządków. Swoją drogą, przy okazji ostatniej piosenki, bardzo polecam film Hobbit ;)

Dzisiaj mniej czytania, a więcej oglądania - czas na pokazanie co fajniejszych fotek z wyjazdu. No, może powiem słówko o samotnej wyprawie w najdalsze zakątki ośrodka Civetta Ski. Zapraszam ;)
Nie czuję nóg. No dobra, czuję - i to aż za bardzo. Ale czego się nie robi dla nart :p. Dobra, nie będę narzekać. W zasadzie we Włoszech nie powinno być na co. Chociaż, czy aby na pewno? Tego posta zacznę tak: Saluti d'Italia!

A drobnym druczkiem obiecuję, że kiedyś do ostatnich wakacji wrócę ;)
Ostatnio dawałem znak że żyję płynąć naszym Twisterem (klasa jachtu) kanałem pod Węgorzewem. I pomimo tego, że rejs skończył się ponad tydzień temu, a jutro otwiera się kolejny rozdział tych wakacji, nadal blog nie był uzupełniany. Przyszedł więc czas, by nadrobić te zaległości. Zanim jednak będę kontynuować historię rejsu, chciałbym poinformować, że w poprzednich trzech postach pojawiły się zdjęcia z rejsu - zapraszam do przeglądania.
Upał... grzeje... niemiłosiernie. Ledwo da się oddychać. Ile ja bym dał za zimną kąpiel. Jeśli jednak nie macie (tak jak ja w tej chwili) możliwości wskoczyć do jeziora/basenu i nie macie nic lepszego do roboty, możecie równie dobrze poczytać co tam słychać u załogi Chochoła.