sobota, 4 lipca 2015

Must visit: Pieniny (3)

Padam z nóg.

Myślicie, że 130 kilometrów to był wyczyn? Też tak myślałem. A potem pojechałem na 30-kilometrową przejażdżkę po tutejszym terenie. Gorąco polecam. Najlepiej w godzinach 10-15, w bezchmurny i prawie bezwietrzny dzień, przy temperaturze 33°C w cieniu i usypiającym ciśnieniu 960hPa. Mój podziw dla zawodowych kolarzy wzrósł dziś o dobre 1000%

Zapraszam na fotorelację z trasy, która okazała się dla mnie jedną wielką lekcją pokory. Dzisiaj było spontaniczno-krajoznawczo :-)

Zacząłem dziś od wjazdu kolejką krzesełkową na Wdżar - oczywiście celem zrobienia paru zdjęć :-)



Zjechawszy z Wdżaru pojechałem w stronę Czorsztyna i dotarłem do drugiego punktu dzisiejszego dnia - Zamku Czorsztyn. Po drodze też parę zdjęć zrobiłem :-)



Przy wychodzeniu z zamku dałem się naciągnąć na próbę wykazania się w łucznictwie. W skrócie? Za parę złotych dostałem potwierdzenie, że jestem beznadziejnym łucznikiem :-D Ale polecam zabawę :-)

Przy okazji, podam trochę cen z tego miejsca. Bilet na zamek oczywiście kosztuje - jest to jednak koszt zaledwie 5zł za bilet normalny i 50% za dzieci, studentów (!) i innych uprawnionych. Za dodatkowe 2 złote staniemy się szczęśliwymi posiadaczami broszury z mapką zamku i krótkim opisem jego historii oraz opisem poszczególnych miejsc.

Jeśli chodzi o parking - nie ma sensu jechać na parking przy kasie. Bardzo dobrym pomysłem jest zostawić auto na parkingu po prawej stronie, zaraz przed kasą biletową - jest duży, a za parkowanie na 2h zapłacimy dużo mniej niż 10 złotych, bo tyle wynosi stawka za cały dzień. Dwukołowce (w tym także rowery) to koszt dwóch złotych.

No i przede wszystkim w taki upał polecam lody - te na parkingu przy kasie są domowej roboty i kosztują 2 złote za gałkę.

Z czorsztyńskiego zamku, po długiej wspinaczce dotarłem do głównej drogi, którą zjechałem na dół do zapory w Sromowcach Wyżnich, a potem podjechałem nieco pod górę do zapory wyższej, tj w Niedzicy.

Uwaga w tym miejscu do rowerzystów - w okolicy zamku nie znajdziecie bankomatu, więc nie popełnijcie mojego błędu i zanim zaczniecie się wspinać pod górę, skrećcie w lewo w stronę miejscowości Niedzica do jedynej w tej okolicy "ściany płaczu" ;-)



Po odwiedzeniu obu zapór skierowałem się do statku kursującego na trasie Zamek Niedzica - Czorsztyn, za pomocą którego przedostałem się z powrotem na moją stronę Zalewu. I w tym momencie zaczął się najgorszy etap tego dnia - kilometr pod ostrą górę z przystani do miejscowości Czorsztyn, który to etap pokonałem ledwo żywy, przez połowę drogi prowadząc rower zamiast na nim jadąc. A z Czorsztyna wróciłem do Willi Jaroszówka.



Podsumowując - ciekawa, malownicza trasa, ale nie na taką pogodę :-)

Dobrej nocy! :-)


piątek, 3 lipca 2015

Must visit: Pieniny (2)

Dzień pierwszy wyprawy właśnie dobiega końca. Zastanawiam się gdzie pojechać jutro... Ale zanim to, to zdążę jeszcze parę zdjęć z dzisiaj pokazać ;-)

Wybaczcie brak mapki - wrzucę jak wrócę do domu.

Trasa wiodła najkrótszą drogą od stacji kolejowej Nowy Targ do Willi Jaroszówka, wzdłuż głównych dróg - dziś celem był bowiem przejazd do Willi, a nie zwiedzanie ;-)

Obowiązkowo na początek zdjęcia z dworca :-)



W trakcie jazdy zatrzymywałem się w paru miejscach celem odpoczynku - to przy okazji takie ujęcia zrobiłem :-)














No i ostatnie zdjęcie... Nawet nie wiecie ile siły dodaje widok góry Wdżar po pokonaniu prawie 24km w 1,5h jadąc tą trasą, gdzie najpierw jedzie się z górki nawet 50km/h, a 5 sekund później trzeba pedałować pod górkę (przez co zwalnia się do 5km/h)...

czwartek, 2 lipca 2015

Must Visit: Pieniny (1)

Cześć. Ostatnio troszeczkę zaniedbałem bloga - fakt. Wyszło jak wyszło. Studia i praca dorywcza pochłonęły mi większość czasu. No ale teraz są wakacje, a na wakacjach studiów nie ma - więc postanowiłem nieco odświeżyć bloga i powrzucać posty z tych wakacji.

Na pierwszy ogień pójdą Pieniny, dokąd wybieram się na tydzień na rower. Postaram się pokazać kilka fajnych tras wraz z okolicznymi aktrakcjami i miejscami. Jak wyjdzie - zobaczymy.

Nocować będę w Willi Jaroszówka położonej w malowniczej miejscowości Kluszkowce znajdującej się kilometr od brzegu Zalewu Czorsztyńskiego. Jest to sprawdzone miejsce, które mogę z czystym sercem gorąco polecić :)

Tyle tytułem wstępu. Wyjazd jutro o 5:30, więc czas się brać za pakowanie. Do później! :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Wakacyjnie - Mazury c.d.

Mieliście kiedyś coś takiego, że obserwowaliście czyjeś manewry samochodem na parkingu i zastanawialiście się kto temu kierowcy dał prawko? Cóż, na łódki też można to przenieść...

Na niemałej żaglówce było ich dwóch... Znaczy dwie: matka i córka. Ta druga podobno miała patent, ta pierwsza raczej niekoniecznie. Próby wyjścia z portu przez tę załogę skutecznie wyciągnęły mnie ze śpiwora (czego zrobić nie udawało się koledze przez wcześniejsze 45 minut). Mistrzostwo pań polegało na odejściu z miejsca postojowego, a dopiero potem na uruchomieniu siln... Wróć, na nieudanej próbie uruchomienia silnika. To tak jakbyście najpierw się wytoczyli samochodem na ruchliwą ulicę z miejsca parkingowego a dopiero potem próbowali uruchomić silnik. Paniom sztuka uruchomienia silnika nie wyszła, bo... Zalały go wcześniej próbując 20 razy uruchomić go na ssaniu.

Po udanym uruchomieniu silnika (z drobną pomocą gapiów) panie we dwie wypłynęły na jezioro Śniardwy, na którym wiał dość mocny wiatr, mając, jak się okazało dopiero po jakimś czasie, uszkodzony miecz (pionowa "decha" pod łódką zmniejszająca przechył i pozwalająca płynąć do przodu przy wietrze wiejącym od przodu lub z boku). No bo po co sprawdzić go wcześniej, prawda?  😄

Ale wracając do biografii :-D Pracę na obozie skończyłem jakieś półtora tygodnia temu. Od tamtej pory bujam się na Mazurach ze znajomymi. Z Giżycka (z noclegiem w Iławie) przejechałem trzema pociągami i dwoma busami do Węgorzewa. Oczywiście jak i przy podróży do Giżycka tak i tu musiałem się na transport naczekać... Choć z drugiej strony to nie wina przewoźnika, że z Trójmiasta do Elbląga jechał 4 godziny... W każdym razie autobus dotarł i z jedynie 2-godzinnym spóźnieniem dojechałem do Węgorzewa.

A co do samego rejsu to w skrócie: z Węgorzewa przez Kąt Rajcocha na jez. Dobskiem, Giżycko, Mikołajki i Popielno dopłynęliśmy do Okartowa, skąd teraz wracamy z powrotem do Węgorzewa. Wczoraj nocowaliśmy w Mikołajkach, a dziś na 20-tą wybieramy się na szanty w barze w Szymonce. A że jest 19:42, to powoli kończę ;-)

Ahoj!

sobota, 26 lipca 2014

Na Mazury, Mazury, Mazury...

Na Mazury Mazury Mazury
Popływamy tą łajbą z tektury
Na Mazury, gdzie wiatr zimny wieje
Gdzie są ryby i grzyby, i knieje

Tam gdzie fale nas bujają
Gdzie się ryby opalają
Wschody słońca piękne są
I komary w tyłek tną

Gdzie przy ogniu gra muzyka
I gorzała w gardle znika
Pan leśniczy nie wiadomo skąd
Woła do nas: Paszła won!

2 tygodnie temu pisałem o przygodzie z pociągami. Właśnie jadę z tym samym przewoźnikiem z Giżycka do Iławy z przesiadką w Olsztynie. Na przesiadkę mam 3 minuty, a opóźnienie od czasu kiedy wsiadłem wzrosło z 6 do 10 minut... No to zobaczymy co będzie  :-D

A w międzyczasie streszczenie pierwszych dwóch tygodni spędzonych w krainie Wielkich Jezior Mazurskich. Z Giżycka, gdzie jest baza firmy, wyplynęliśmy w pierwszym tygodniu na północ i pływaliśmy po północnych jeziorach nocując m.in. w Mamerkach, Węgorzewie i w Pierkunach, a w drugim tygodniu pływaliśmy po południu Mazur zatrzymując się w Giżycku, na Bełdanach, w zatoce Skanal i w Szymonce.

A co do samej pracy... O 12:30 pożegnałem się z moim zlecwniodawcą, u którego przez te 14 dni robiłem za niańkę i instruktora żeglarstwa ;-) Firma istnieje od paru lat i nieźle sobie radzi, choć pojawiały się przejściowe problemy z organizacją.

Jednak mimo wszystko wyjeżdżam z Giżycka z dobrymi wspomnieniami. Firma faktycznie uważa kogo zatrudnia, atmosfera była wspaniała (mimo paru zgrzytów, które jednak udało się rozwiązać bez zwalniania kogokolwiek), nawet w tej chwili wspominam noc na jachcie technicznym z innymi sternikami (i naszą grę w kuku - pozdrowienia dla Mateusza :-D) czy dzieciaki, które nie pozwalały mi dziś wyjechać z firmy (trzymajcie się Ala i Kaja! :-) ).

A korzystając z okazji, po tych dwóch tygodniach chciałbym podziękować dziewczynom z Generała i od Fifiego za kawę i ładny uśmiech, chłopakom z Krakanoa i Pierwszego Razu za miłe 2 tygodnie, Kai, Ali i Mai za wieczorne rozmowy oraz kadrze (w tym Maćkowi, Kasi, Dominice, Tomkom, Fifiemu, Adamowi, Wojtkowi, Mikołajowi i Pawłowi) za to że byli i zawsze mieli do zaoferowania dobre słowo czy radę. Do zobaczenia!

Kierunek: Iława, a jutro do Węgorzewa.

P.S. Opóźnienie nadrobione ;-)

P.P.S. O mnie jako wychowawcy kolonijnym jeszcze kiedyś usłyszycie ;-)

P.P.P.S. Gratuluję chłopakom ode mnie zdanego egzaminu! :-)

sobota, 12 lipca 2014

4 tygodnie na Mazurach - dzień 1.

Lubię mazury. Kocham żagle. Te dwie informacje łatwo połączyć. A jak się doda do tego fakt, że jestem studentem (= brak kasy), to stąd już blisko do operacji "zarobić na żaglach"... ;-)

Zaciągnąłem się na herbaciany kliper możemy usłyszeć w jednej ze znanych szant. U mnie tak widowiskowo nie jest - w końcu Tango to nie ów herbaciany kliper - ale przygoda zaczęła się jeszcze przed dotarciem do Giżycka.

Do Olsztyna dojechałem z 4-minutowym opóźnieniem. Nic to, na przesiadkę do Giżycka i tak miałem 20 minut, a do przejścia 50m. Nic nie może pójść źle, prawda? No właśnie. No więc idę na peron dziewięć i trz.. Wróć, nie ta bajka. Idę na peron IV, patrzę - przy moim torze (nr 4) stoi szynobus mojego Przewoźnika, niby bez żadnej informacji o kierunku, ale w środku są ludzie, a na tablicy poprawna informacja dotycząca mojego kursu. To wsiadam. Ale wait, czy ten pociąg nie odjeżdża w złym kierunku? I z 10 minut za wcześnie?

Powiem tak: w 4 minuty nie da się dojechać/dojechać/dolecieć z Olsztyna Zachodniego, gdzie wysiadłem z pociągu-widma jadącego do Elbląga, do Olsztyna Głównego. Po małym, kosztującym 40 zł pościgu taksówką za pociągiem miły Pan Taksiarz podrzucił mnie do pewnego hostelu, którego, w porównaniu do pokoi w Łebie (o tym kiedy indziej), polecić raczej nie mogę. Grunt że było wolne miejsce :-P

To chyba tyle na dziś. Odezwę się jak coś się będzie dziać ;-)

A, jakby to kogoś interesowało - jutro pociąg o 9-tej rano.

niedziela, 16 marca 2014

Wspomnienia...

Oglądałem sobie ostatnio zdjęcia z wakacyjnych wypadów w różne zakątki Europy i stwierdziłem że powinienem zrobić moją listę TOP 10 ulubionych zdjęć z wyjazdów :D Miłego oglądania ;)